Marcin Biegała

3 minute read

Jakiś czas temu dzięki Andrzejowi Krzywdzie i Procentowi/DevTalk zdobyłem egzemplarz książki “Developers oriented project management”. Przez dłuższy czas leżała sobie spokojnie na kindlu czekając na swoją kolej, ale los chciał, że miałem okazję poznać Andrzeja na Wroc#, co zadziałało jak katalizator i postanowiłem wreszcie zapoznać się z treścią książki.
I powiem Wam, że nie żałuję :)

Developer Oriented Project Management

Dobra, ale po kolei. Zacznijmy od tego o czym jest ta książka ?
Tytuł zdradza w sumie wszystko. W książce znajdziemy m.in:
– trochę o estymacji i wielkości zadań
– o organizacji pracy w dłuższej perspektywie czasu
– o komunikacji z klientem
– o zarządzaniu priorytetami
– o komunikacji w zespole
– o pracy zdalnej/asynchronicznej

To oczywiście tylko ‘rzut z lotu ptaka’, bo w treści jest też chociażby i mowa o Continuous Delivery, czy organizacji kodu w repozytorium.
Mamy tu więc całkiem przekrojowe spojrzenie na proces produkcji oprogramowania, a to co jest najważniejsze to jest to książka z XXI wieku!
Nie znajdziemy tu porad jak być dobrym PMem, albo jak dawać feedback metodą ‘kanapki’, żeby nie urazić swoich programistów.
Wręcz przeciwnie. Można tu poczytać jak się pozbyć potrzeby na rolę PMa, jak pomóc programistom w bezpośrednim kontakcie z klientem. Generalnie jak zorganizować przyjemne i produktywne środowisko pracy dla swoich programistów.

I serce rośnie jak człowiek zda sobie sprawę, że to wszystko dzieje się tu i teraz, w naszym kraju.
Że nie mowa tutaj o kolejnym startupie z doliny krzemowej, zasilanym milionami z VentureCapital, a o firmie z Wrocławia (i okolic), którą prowadzi gość o swojskim imieniu Andrzej.
To naprawdę budujące.
Osobiście ostatnimi czasy siedziałem w sporych firmach i o ile w aktualnym zespole takie lekkie, nowoczesne podejście nie jest niczym obcym, to czasem daje się odczuć ‘z wyższych szczebli’ rozumowanie ‘praca z domu == pewnie gra na playstation’, rozliczanie z burndown charta, ‘przypinanie’ programistów do biurek od 9tej do 5tej, bo przecież wtedy na pewno jest najbardziej produktywny…
Także cieszę się tym bardziej, że teraz nikt nie będzie mógł przeczytać o tych rozwiązaniach i powiedzieć, że my to nie Silicon Valley, u nas jest Polska i to nie przejdzie. Andrzej wyraźnie pokazał, że się da!

Da się pracować zdalnie.
Da się zrezygnować z skostniałej struktury pełnej managerów.
Da się żyć bez sprintów.
Da się żyć bez spotkań.

Żeby nie było, są tam też rzeczy z którymi nie do końca się zgadzam, ale to zrozumiałe, każdy z nas ma inne doświadczenia, preferencje osobiste itp. Ale też autor nigdzie nie próbuje nam wcisnąć swoich przekonań na siłę. To nie ‘ja mam rację, rób tak albo wcale’, a raczej ‘słuchaj, u nas sprawdziło się to i to, bo XYZ – może Tobie też to będzie pasować, spróbuj’. I takie podejście do tematu zmusiło mnie do przemyślenia paru kwestii zanim je stanowczo odrzucę.

Jak można się domyślać, ja serdecznie polecam książkę każdemu: i liderom zespołów, którzy mogą z niej wyciągnąć rozwiązania pewnych problemów, jak i programistom, aby mogli poczytać jak można pewne rzeczy rozwiązać inaczej. Polecam ją także właścicielom firm tworzących oprogramowanie, zwłaszcza jeśli mentalnie zatrzymali się te kilka lat temu.

Za najlepszą rekomendację niech posłuży fakt, że cały czas czytając tą książkę kołatała mi się po głowie myśl: ‘kurcze fajnie tam mają, ciekawie byłoby tego spróbować’. Kto wie, może się wreszcie porządniej zmobilizuję do nauki Ruby ? ;)

Do następnego!

comments powered by Disqus